poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Opowiadanie 44

                                                                         Oczami Patrici
                                                                  
   Razem z Amber wróciłyśmy z zakupów i poszłyśmy do domu. Wchodząc do domu w holu spotkałyśmy Jessicę.
-Zakupy udane?- zapytała spoglądając na mnie.
-Nie jestem zbytnio zadowolona. W sklepie nie mieli naszyjnika z najnowszego katalogu.- odpowiedziała Amber spuszczając głowę.
- Nie jesteś zadowolona? To dziwne bo wykupiłaś połowę sklepu-  zaśmiałam się.
-Może masz rację. Tak zakupy były udane Jessica. Pójdę na górę i zastanowię się nad studniówkową stylizacją- powiedziała Amber wchodząc po schodach.
-Ej ty! Nie idziesz na studniówkę?- Jessica zwróciła się do mnie.
-Idę, a co? I mam imię.- odpowiedziałam
- Jak ci tam było? Aaa Patricia tak? Myślałam, że nie masz z kim iść.
-Jak to? Przecież Eddie..
-Hmm... Myślisz, że cię zaprosi? Wątpie...
-Eee... sorry bardzo, ale ta gadka nie ma sensu.
-Niby dlaczego? Chciałam ci powiedzieć, że bardzo dobrze dogaduję się z Eddiem i nie zdziwił by mnie fakt gdyby to on mnie zaprosił, a nie ciebie.
-Heh! Odczep się od Eddiego okej!?
- To nie twoja własność!
-Zostaw mnie i mojego chłopaka w spokoju! Nie wtrącaj się w nasze sprawy! Jedynym problemem, którym mamy jesteś ty! Może podoba ci się Eddie i mogłabyś go mieć jakby był z inną, ale źle trafiłaś, bo akurat jest ze mną!
- Masz coś jeszcze do dodania?
- Po prostu zostaw Eddiego rozumiesz! I nie flirtuj z nim!
- Och, nie wiesz co mówisz.- powiedziała złośliwie Jessica.
-Ooo wiem doskonale.
-Mogę cię zniszczyć w każdej chwili!
-Nie sądzę.- usłyszałam męski głos. Odwróciłam się i spostrzegłam Eddiego stojącego w drzwiach.
- O hej Eddie!- powiedziała Jessica uśmiechając się przesadnie.
-Patricio chodźmy do mojego pokoju- Eddie nie odpowiedział Jessice tylko spojrzał na nią spode łba.
 Eddie wziął mnie za rękę i poszedł ze mną do pokoju jego i Fabiana . Po wejściu do pokoju Eddie usiadł na łóżku, a ja oparłam się o drzwi. 
- Od kiedy to jesteś taka zazdrosna o mnie?- zapytał Eddie
-Co? Jak ja mogę być zazdrosna o kogoś takiego jak ty? Haha śmieszne- odpowiedziałam powstrzymując się od śmiechu.
-A znasz jeszcze jakiegoś innego Eddiego Gaduło?
-Wiesz nie rozmawialiśmy już od...- 2 dni- powiedzieliśmy w tym samym czasie-No właśnie. W ciągu tylu dni mogło się wiele zdarzyć nie sądzisz skunksie?
- Gaduło naprawdę myślisz, że jestem twoją własnością?
- Ehh musiałam coś wymyślić wiesz. Jessica po prostu mnie zdenerwowała i musiałam coś wymyślić na szybko rozumiesz? Już dawno chciałam jej wygarnąć wszystko co zrobiła. No przecież spontany są najlepsze co nie Eddie? A co nie jesteś moją własnością? Haha proszę cię. Mam cię na zawołanie Eddie. Eddie?
-Aaa już, już skończyłaś swój monolog tak?
- Ty...
-Gaduło... mogę być twoją własnością, ale ty również jesteś moją.
-Co? Ja nie chodzę za tobą jak jakaś...
-Patricio jesteś! Jesteś bo należysz do mnie. Należysz do mojego świata. Jesteś tylko ty i zawsze będziesz. Pamiętaj o tym. I nigdy nie zapomnij. Nawet jeśli coś nam przeszkodzi. Pamiętaj o tym!
- Ooo okej, spoko nie ma problemu.
-Kocham cię- powiedział Eddie spoglądając mi w oczy i szykując się do pocałunku.
- Ja, ja też- odpowiedziałam.
Chciałabym mu powiedzieć otwarcie o tym co czuję po prostu powiedzieć "Kocham cię", ale nie potrafię tego zrobić. Usta odmawiają mi posłuszeństwa. Ale! Ale powiem mu! Obiecałam sobie! Powiem mu... kiedyś. Teraz starałam się nie myśleć.

    Hej jestem już z kolejnym opowiadaniem! Podobało się? Zapraszam również tutaj ♥  Do zobaczenia kochani!

sobota, 16 sierpnia 2014

Opowiadanie 43

                                                                     Oczami Patrici
  Będąc już na miejscu Amber od razu zabrała mnie do jednego z największych sklepów, które kiedykolwiek widziałam.
-Ceny tu muszą być ogromne- powiedziałam rozglądając się po sklepie.
-Nie wcale nie są- odpowiedziała Amber.-Chodź idziemy pooglądać sukienki- dodała rozradowana Amber.
Po kilkunastu minutach Amber trzymała w ręku już kilka sukienek.
-Kupujesz je tak?- zapytałam
-Nie wszystkie. Może ze dwie.- odpowiedziała
-Okej to idź je przymierzyć, a ja się jeszcze tu trochę porozglądam.- zachęciłam Amber szczerym uśmiechem.
Chwilę później błądziłam między sukienkami wieczorowymi. Ne ceny wcale nie były ogromne. Były przeogromne! Niespodziewanie moją uwagę przyciągnęła jedna z sukienek. Była koloru czarno-miętowego. Skądś ją kojarzyłam. Wzięłam wieszak z sukienką i zaczęłam się jej przyglądać. W tym samym czasie z przymierzalni wyszła Amber.
-I jak podoba ci się?- zapytała
-Tak pasuje ci w niej. Wyglądasz świetnie- odpowiedziałam
-A ty coś masz? O! Pokaż!
-Ehm... Podoba ci się?
-No jest super!
Nagle dostałam olśnienia.
-Przecież dostałam ją od Eddiego. Pamiętasz?
-No faktycznie.
-Czekaj ile ona kosztuje?
-60 funtów.(około 300 zł.)
-Co!? Wydał na nią 60 funtów?!
-Wow- wybąkała Amber.
-Chyba mam już sukienkę na studniówkę. - powiedziałam wciąż zaskoczona.
                                                                   Oczami Eddiego
  Po lekcjach udałem się do krypty. Ostatnio miała tam miejsce nieprzyjemna sprawa. Patricia zapuściła się w jej tereny. Nie wolno jej! Jessica czekała tam na nią. To ja powiedziałem jej, żeby uciekała. Właściwie to Osirion kazał mi tam iść i uratować Patricię.
  Wreszcie dotarłem do krypty i wszedłem do środka. Ku mojemu zaskoczeniu była tam moja mama.
-Eee... mamo! Zgubiłem się?- udawałem głupiego.
-Eddie musimy porozmawiać- powiedziała stanowczo mama.
-Tutaj?
-To jest najlepsze miejsce na odbycie tej rozmowy.-Słuchaj Eddie. Wiem, że jesteś Osirionem. masz wspaniały dar, ale ten dar trzeba chronić
-Chronię go- powiedziałem
-Troszcz się, chroń i opiekuj się nim. Jeden zły ruch i możesz wszystko stracić. Ja już muszę iść Eddie.
-Jaki zły ruch?
-Pamiętaj! Kocham cię!
-Ja ciebie też mamo.
Zostałem sam. Momentalnie po wyjściu mamy zjawiła się Jessica.
-O Eddie co ty tu robisz?
-Hmm...
-Nie musisz mi się tłumaczyć Eddie. Czekałeś na mnie? Znakomicie. Podobam ci się prawda Eddie?
-Chyba żartujesz- zdenerwowałem się.
-Nie denerwuj się tak kochaniutki.
-Jak mam się nie denerwować?!
-Hmm...Normalnie! Słuchaj mam dla ciebie zadanie. Musi ono zostać wypełnione. Inaczej światu może grozić niebezpieczeństwo i to tylko przez ciebie.
-Jakie znowu zadanie?!
-Musisz zerwać z Patricią, w taki sposób, żeby ją zranić
-Co? Nie, nie!
- Dobrze niech ci będzie nie musisz jej zranić, ale musisz ją opuścić.
-Nigdy.
-Dobrze. Jeśli ty tego nie zrobisz to ja to zrobię. Ja was rozdzielę.
- Spróbuj ją tylko tknąć!
- Ja nie złamię jej serca, jak ty to mógłbyś uczynić, ale skrzywdzę ją bardziej. Oj Eddie! Skutki nie wypełnienia przez ciebie tego zadania, mogą być tragiczne nie tylko dla ciebie, ale i dla twoich najbliższych, dla osób, które kochasz!
-Patricia...
Hej podobało się? Zachęcam serdecznie do komentowania i zapraszam Was tutaj ♥  Pa!

piątek, 1 sierpnia 2014

Opowiadanie 42

                                                               Oczami Patrici
  Obudziłam się następnego dnia. Zegar wiszący na ścianie wskazywał godzinę 7.00. O tej porze zrobiłabym sobie krótką drzemkę, ale dzisiaj byłam wypoczęta. Dzień zaczęłam tak samo jak zazwyczaj. Po wyjściu z łazienki spojrzałam na zegar. Była 7.25. Wyszłam z pokoju, a na korytarzu spotkałam Amber, z którą udałam się na śniadanie. Weszłyśmy do salonu, w którym panował jak zwykle harmider. Przy stole siedzieli już wszyscy i dyskutowali o nadchodzącej studniówce. Amber zaraz ode mnie odskoczyła i usiadła obok Niny i Alfiego. Uwagę zwrócił na mnie Eddie, który milczał i uśmiechał się do mnie tym swoim łobuzerskim uśmieszkiem. Chciałam mu go odwzajemnić, ale wyszedł mi niesmaczny grymas. Po co się w ogóle jeszcze do mnie uśmiecha? Przecież i tak to musi zakończyć. Całą tą naszą relację. Nie miałam wyjścia. Musiałam usiąść obok tej osoby, przy której nie chciałam siadać. Z drugiej strony tak bardzo chciałam zbliżyć się do Eddiego. Nie rozmawialiśmy od 2 dni. Podczas śniadania starałam się nie patrzeć w jego kierunku, ale ciekawość brała górę. Miałam jednak takiego pecha, że gdy tylko zerknęłam w stronę Eddiego, on musiał patrzeć na mnie. Czułam na sobie jego wzrok. Cały czas czułam, że para jego pięknych, brązowych oczu jest wpatrzona we mnie. Wstałam ze stołu. Jednak zrobiłam to tak niezdarnie, że oczy wszystkich były skierowane na mnie.
-Amber, pójdziesz ze mną do szkoły? Mam do ciebie pytanie- powiedziałam zasuwając za sobą krzesło.
-Jasne z przyjemnością-odpowiedziała z uśmiechem.
-To jakie jest Twoje pytanie?- zapytała Amber, gdy już byłyśmy na zewnątrz
-Poszłabyś ze mną na zakupy?- zapytałam
-Patricio wiedziałam, że kiedyś zadasz to pytanie- jej oczy lśniły- I zwrócisz się z nim do mnie. Oczywiście! Kiedy? Dzisiaj?- Amber nie zamykała buzi.
-Spokojnie. Może być dzisiaj po lekcjach. Dzisiaj szybko kończymy.
-Okej. Zadzwonię do tatusia  i powiem, żeby przysłał po nas autko. Pojedziemy  do mojej ulubionej galerii handlowej.
-Dobrze. Dzięki Amber. Na Tobie zawsze można polegać.
-Nie ma sprawy do usług.
W szkole z Amber na każdej przerwie planowałyśmy nasz wypad. Na wszystkich lekcjach siedziałam z nią  w ławce. Natomiast z Eddiem na  każdej lekcji siedziała Jessica. Czasami na nich zerkałam i nie dało się ukryć, że ona z nim flirtuje. Byłam strasznie wkurzona nie tylko na Jessice, ale też na Eddiego. Przecież wiedział, że gdy przestanie nasz coś łączyć on straci swoje moce. Z drugiej strony to strasznie głupio brzmi. Kim my jesteśmy? Przecież nie jesteśmy w żadnym filmie ani nic. Nie jesteśmy żadnymi super bohaterami. No przynajmniej ja nie jestem.
-Idziemy?- zapytała Amber.
Nie zauważyłam, że już zadzwonił dzwonek.
-Tak idziemy- odpowiedziałam
Spojrzałam jeszcze raz na Jessice i po prostu to co robiła było żałosne.
- Pogadamy sobie później- powiedziałam
-Co?- spytała Amber
- Eee...Idziemy?
-Tak. Samochód już stoi przed szkołą.
Spakowałam się i wyszłam z klasy wraz z Amber. Na zewnątrz stała czarna limuzyna. Zatkało mnie. -Pojedziemy tym?- zapytałam zaskoczona
-Taaa- odpowiedziała uszczęśliwiona Amber.
-Szykuje się długii dzień- powiedziałam.
-I ogromne zakupyy- dodała Amber

 Hej! Już jestem z 42 opowiadaniem :) Podobało się?
Piszcie komentarze kochani, bo to naprawdę motywuje :)
P.S Dodałam, a nie było 8 komentarzy! ;(

wtorek, 29 lipca 2014

Opowiadanie 41

                                                                Oczami Patrici
  Przestań- pomyślałam. Przestań płakać i nie myśl już o nim. Daj sobie z nim spokój. Skoro dowiedziałaś się, że on już i tak do ciebie nic nie czuje, to dlaczego ty masz go darzyć jeszcze jakimś uczuciem. To ma być nieodwzajemniona miłość? Nie! Nie zgadzam się. Wstałam, zrobiłam makijaż, ale wyszłam z pokoju w tym co miałam ubrane. Będąc już na dole  w holu na zegarze wybiła godzina 19.00. Z kuchni dobiegało wołanie Trudy.
-Kolacja, kolacja!
Jako pierwsza zasiadłam do stołu.
-Smacznego- powiedziała jak zawsze uśmiechnięta Trudy.
-Ehm... Dziękuję- wymamrotałam.
Zabrałam się do jedzenia. Chwilę później do stołu dosiadła się Trudy. Byłam tym zaskoczona. Nigdy z nami nie jadła. Aktualnie stół był pusty i nikogo przy nim nie było, ale to i tak było zaskakujące. Kilka minut później do salonu wszedł Victor i także zasiadł do stołu. Byli już wszyscy z wyjątkiem Niny, Fabiana, Amber, Alfiego, Jeroma, Eddiego...
- Gdzie są wszyscy do diabła?- zapytałam już lekko zdezorientowana.
-Dyrektor Sweet zabrał wszystkich do restauracji. Myślałam, że  tym wiesz.- odpowiedziała Trudy
-Nie, nic nie wiem. Do restauracji?
-Tak, na kolację pożegnalną- powiedziała Trudy
-Pożegnalną?
-Tak, pożegnalną. Dlaczego ty tam nie jesteś?- zapytał Victor
-Eee... zwolniłam się z ostatniej lekcji, bo, bo bolała mnie głowa- wymyśliłam
-Ahaa, a już wszystko dobrze?-zapytała zatroskana Trudy.
-Tak, tak. Już dobrze.- odpowiedziałam
-No to wszystko wyjaśnia, ale nikt nie zadzwonił spytać gdzie jesteś.
-Najwyraźniej o mnie zapomnieli...-zamyśliłam się- Ale to nieważne. Trudy mówiłaś coś o  o tej kolacji pożegnalnej?
-Tak. Dyrektor zorganizował tę kolację dla Eddiego i jego przyjaciół, czyli dla Was, ponieważ Eddie wyjeżdża do Ameryki. nawet nie ukończy tu szkoły- mówiła Trudy ze smutkiem- To taki dobry i grzeczny chłopak, a do tego taki przystojniak z niego wyrósł.
-Powiedziałbym, że Edison jest przeciwieństwem słowa grzeczny- zakpił Victor.
-Och przestań Victorze. Zdarzało mu się popełniać błędy, ale kto z nas ich nie popełnia. Mam nadzieję, że w tej Ameryce Eddie ułoży sobie życie, znajdzie ukochaną...
-Taak...Kiedy Eddie wyjeżdża?
- W piątek rano- odpowiedziała Trudy
-W ten piątek?!
-Tak-odpowiedział Victor
Dzisiaj jest poniedziałek...
-Wyjeżdża za 4 dni?!- krzyknęłam
-Uspokój się Williamson- powiedział szorstko Victor
-Tak słoneczko- powiedziała Trudy- Eddie Cię nie poinformował? Przecież jesteś jego koleżanką. Powinien powiedzieć Ci takie rzeczy.
-No nic nie wspominał- słowa z trudem przechodziły mi przez gardło. -Pójdę już do siebie. Jestem bardzo zmęczona. Dziękuję za kolację- powiedziałam wstając z krzesła.
-Dobrze Patricio. Dobranoc- powiedziała Trudy.
-Dobranoc- odpowiedziałam.
Będąc już na górze usiadłam do biurka i zaczęłam odrabiać pracę domową.
-Co się ze mną dzieje?- to było zaskakujące, ze ja bez żadnego przymusu odrabiam lekcje. Podczas nieobecności Amber postanowiłam, że poszukam czegoś na temat studniówki. Nie wiedziałam kiedy się odbywa. Chciałam sprawdzić datę, bo nie wiedziałam czy Eddie jeszcze wtedy będzie. Z różowego notatnika Amber dowiedziałam się, że studniówka jest w czwartek w tym tygodniu. Odetchnęłam z ulgą. Tak, więc studniówka miała odbyć się w czwartek. Dzień przed wyjazdem Eddiego.

Hej :* Z 41 opowiadaniem jestem już nieco szybciej. Myślę, że Wam się spodobało. Piszcie komentarze :)
Do zobaczenia :)
P.S 8 komentarzy = następne opowiadanie

piątek, 18 lipca 2014

Opowiadanie 40

  Hej! Jestem z 40 już opowiadaniem i myślę, że tutaj wciąż jesteście. Mam do Was prośbę. W komentarzach napiszcie co mogłoby zdarzyć się w opowiadaniu. Buziaczki :* Przyjemnego czytania :)

                                                              Oczami Eddiego
  W nocy nie zmrużyłem oka. Wstałem leniwie z łóżka, ubrałem się i poszedłem na śniadanie. Patrici nie było. No własnie Patricia... Informacja o moim wyjeździe chyba ją nie za bardzo poruszyła. Wczorajszej nocy wyszła z pokoju bez słowa. Może poczuła ulgę? Ucieszyła się, że prawdopodobnie nie będzie mnie długo? Nie czuje tego samego, co ja?... No własnie tego dziwnego uczucia. Myślisz o normalnej dziewczynie. Normalnej, chociaż na swój własny sposób wyjątkowej. I nagle zatracasz się w swoich własnych, poplątanych myślach. Nie możesz zasnąć, rozpamiętując jej ostatni uśmiech, który posłała ci na pożegnanie. Jej ostatnie słowo skierowane do ciebie, jej ostatnie spojrzenie... Jak nazwać to uczucie? Zauroczenie? Ciągle nad tym rozmyślam.  Na śniadaniu nie było jej dość długo, a ja musiałem iść już do szkoły pogadać z tatą o tym wszystkim.
  Kierując się do gabinetu mojego ojca usłyszałem krzyki. Otworzyłem drzwi.
-Co tu się dzieje?- krzyknąłem zdziwiony i lekko zaskoczony.
Z Sweetem rozmawiała Patricia.
-Naprawdę bardzo mi przykro Patricio- powiedział ze smutkiem, ale i z powagą mój tata- Najlepiej będzie jak już pójdziesz.
Po tych słowach zapanowała cisza. Było słychać jedynie nasze oddechy. Zupełnie nie wiedziałem o co chodzi. Odwrócona plecami do mnie Patricia stała jak słup. Nagle odwróciła się. Po jej policzkach spływały łzy. Wychodząc nawet na mnie nie zerknęła.
-O czym rozmawialiście?-zapytałem zaniepokojony
-O Twoim wyjeździe- odpowiedział
-Nie da się nic zrobić?-spytałem
-Nie synu...- odparł Sweet
Następnie zaczęliśmy rozmawiać o szczegółach dotyczących Ameryki.
                                                              Oczami Patrici
  Po wyjściu z gabinetu otarłam łzy i udałam się do wyjścia.

 Lekcje i tak kończymy dzisiaj o 15, a ostatnią lekcja jest matematyka. Idąc w stronę Anubisa niespodziewanie coś przyciągało mnie do miejsca, gdzie znajdowała się krypta. Poszłam tam tylko z czystej ciekawości. Ustaliliśmy z Sibuną, ze krypta nie kryje już żadnych tajemnic,a nawet jeśli, to w żaden sposób nie możemy ich rozwiązać. Pogoda była okropna! Niebo było zachmurzone i zapowiadało się na ulewę z burzą. Poznałam to po dużej gromadzie przelatujących nade mną ptaków. Dochodząc do krypty chciałam spojrzeć najpierw do środka, czy nie ma tam nic groźnego, ponieważ trzeba przyznać dawno tutaj nie byłam. Chciałam wejść do środka, kiedy to usłyszałam szelest liści. Zesztywniałam. Na dworze było ciemno, chociaż była dopiero 14.30. Usłyszałam grzmot, a z nieba zaczęło powoli padać. Za jednym z drzew ujrzałam postać. Przestraszyłam się. Zaczęło lać, a  grzmoty powtarzały się co kilka sekund. Osoba ta zaczęła się do mnie zbliżać. Chciałam  uciec, ale po prostu nie potrafiłam.
-Uciekaj!- usłyszałam głos
Zaczęłam biec w stronę domu. Deszcz nie przestawał padać, wręcz przeciwnie przybierał na sile. Biegnąc upadłam. Wreszcie trafiłam do domu. Byłam cała przemoknięta, brudna, sparaliżowana strachem. Poszłam na górę. Wzięłam kąpiel, zmyłam makijaż, ubrałam się w suche i czyste ubrania i położyłam się do łóżka. Teraz mogłam myśleć tylko o wyjeździe Eddie'go i tylko o nim.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Opowiadanie 39

                                                              Oczami Patrici
  Szliśmy z Eddiem za rękę szkolnym korytarzem kierując się do wyjścia. Omijaliśmy właśnie gabinet dyrektora, kiedy to wyszedł z niego Sweet.
-Eddie mogę Cię prosić do siebie?- zapytał
-Eee... Poczekasz Patricio?- odwrócił się w moją stronę
-Tak, idź poczekam- odpowiedziałam puszczając jego rękę.
Eddie wszedł do gabinetu i zamknął drzwi. Pozostało mi tylko czekać na Eddiego, ponieważ lekcje się już skończyły i wracaliśmy do domu. Tak więc czekałam, czekałam... Minęło 10 minut, 20,30,40. Minęła godzina. Byłam zmęczona i chciałam wejść do gabinetu zapytać jak długo jeszcze ta rozmowa będzie trwać. Jednak pomyślałam, że nie będę się wtrącać. Wyszłam ze szkoły. Po paru minutach byłam już w domu. Spojrzałam na zegar, który stał w holu. Była 17. Westchnęłam i poszłam do swojego pokoju. Kolacja była dopiero za 2 godziny. Postanowiłam wziąć gorącą kąpiel, skoro miałam tak dużo czasu.
  Po relaksującej kąpieli stanęłam przy lustrze i zaczęłam robić makijaż.
-Wybrana...Jedynaaa...- usłyszałam głosy
Przeszły mnie ciarki. Jedynym logicznym wytłumaczeniem może być tylko głupota Jeroma i Alfiego. Zignorowałam to. Skończywszy makijaż, wyszłam z łazienki. Ubrałam się. Była 18. 50. Poszłam na dół. Przepyszny zapach unosił się w salonie. Ja jako pierwsza usiadłam do stołu. Po paru minutach Trudy podała kolację. Sięgnęłam po naleśniki z bitą śmietaną i owocami.
-Pycha- powiedziałam zajadając się pysznościami.
Dopiero teraz zauważyłam, że miejsce, które zazwyczaj jest zajęte jest puste.
-Gdzie Eddie?- zapytałam
-Nie wiem, nigdzie go nie widziałem- odpowiedział Fabian
-Twój książę z bajki zniknął?-zakpił Jerome
-Zamknij się!- odparłam
-Spokojniee. Wiecie jaki dziś dzień?- zapytał Jerome
-Niee- odpowiedział Alfie wkładając sobie do ust babeczkę truskawkową.
-Za miesiąc koniec szkoły!- oznajmił z entuzjazmem
Nie wiem czy ta wiadomość mnie ucieszyła czy wręcz odwrotnie. Już dawno ustaliliśmy z Eddiem gdzie idziemy na studia. Dziewczyny zaczęły chichotać  i rozmawiać o nadchodzącej studniówce.
-Nie wierzę, już koniec szkoły, a dopiero niedawno wszystko się zaczęło- wspominała Nina
Usłyszałam kroki  w holu.
- No, nareszcie koniec budy!- krzyknął Eddie
Eddie poszedł do swojego pokoju. Wstałam od stołu  i poszłam za nim. Zapukałam do drzwi.
-Nie ma mnie!- powiedział
Weszłam do pokoju. Eddie leżał na łóżku.
-Co jest?- zapytałam
-Nic- odpowiedział szybko
- O czym rozmawiałeś ze swoim ojcem?
- O niczym fajnym- odpowiedział
- Powiedz mi
-O studiach
-No to w czym problem?
Eddie wstał z łóżka i podszedł do mnie.
-Będę studiował...
-No tak...
- Ale nie tutaj...
-To gdzie? Możemy jeszcze złożyć podania gdzie indziej...
-Nie będę studiował tutaj, ani w Anglii...-Wracam do Ameryki- powiedział Eddie ze smutkiem w oczach
To co usłyszałam było dla mnie szokiem.

Wyszłam z pokoju bez słowa. Poszłam na górę do pokoju nie myśląc już o niczym tylko o słowach, które jako ostatnie usłyszałam od Eddiego. Weszłam do pokoju i położyłam się do łóżka i po prostu zaczęłam płakać.

 Witajcie kochani po bardzo długiej przerwie. Wybaczcie, że tak długo nie pisałam, ale zastanawiałam się czy prowadzenie bloga ma jeszcze sens. Na razie będę pisała opowiadania, jeśli oczywiście będziecie chcieli je czytać. Po prawej stronie możecie zagłosować w ankiecie i wystarczy kliknąć w odpowiedź Tak lub Nie. Zachęcam do czytania i komentowania i wchodzenia na mojego 2 bloga :)
Do zobaczenia! :*

niedziela, 15 grudnia 2013

Opowiadanie 38

                                                                   Oczami Eddiego
  Minął już miesiąc od wyjazdu K.T.  W domu Anubisa nic się za bardzo nie zmieniło. No oprócz małych wyjątków. Nina i Fabian są razem, a James zarywa do Jessici. No to by było na tyle. W Sibunie na razie jest cisza i spokój. Jessica, Victor i moi rodzice są czyści. Sprawa wydaje się jakby nigdy nie istniała. Pomiędzy mną a Patricią jest dobrze. Powiedziałbym, że nawet wspaniale. Mamy do siebie zaufanie i do tej pory nic ani nikt nam nie przeszkodził w cieszeniu się nami.
   -Eddie gdzie jest Patricia?- zawołała Trudy z kuchni
- Jeśli jej tu nie ma to zapewne będzie u siebie w pokoju
- Mógłbyś po nią skoczyć złotko?
-Ehm... - próbowałem wstać z kanapy- Jasne, już idę
Po paru sekundach byłem już na górze. Wszedłem do pokoju Patrici.
- Hej kotku
-Hej- opowiedziala
- Trudy każe Ci zejść na dół, na kolację
- Umm... nie jestem głodna
-Musisz coś zjeść. Zejdę na dół i przyniosę Ci coś ok?
- No dobrze. Masz ochotę na pooglądanie ze mną serialu?
- Taa czemu nie. Zaraz wracam kochanie.
- Czekam
  Zszedłem na dół i wziąłem trochę jedzenia na tackę, po czym udałem się ponownie na górę.
-Jestem
-Widzę... Połóż to na biurku i choć tutaj
-Okej
- Co będziemy dzisiaj oglądać?
- Glee- na jej twarzy pojawił się uśmiech
-Co to? Jakiś serialik?
- Tak, to serial.
- Ciekawy chociaż?
- To mój ulubiony serial. Jest wspaniały!
- No dobra to zapodaj go,
Patricia włączyła serial na swoim laptopie.
- Od którego odcinka zaczniemy?
- Najlepiej będzie zacząć od pierwszego :)
                                                                      Oczami Patrici
Po obejrzeniu pierwszego odcinka zapytałam jak mu się podobał.
- I jak?
- Fajnyy
-Fajny? Niesamowity!
- Może dla Ciebie
- Przestań widziałam jak podrygiwałeś nogą i nuciłeś piosenki.
- No okej jest bardzo fajny.
- Cieszę się, że Ci się podoba
-Kocham Cię- pocałowałem ją
- Ja Ciebie też- odwzajemniła pocałunek
Zabraliśmy się za oglądanie serialu.
  Następnego dnia obudziłam się o 6.30. Był poniedziałek. Eddie spał obok mnie. Poszłam się ubrać i wyszykować do szkoły. Następnie obudziłam Eddiego.
 I jest! Jak Wam się spodobał? Zapraszam na mojego 2 bloga Klik! Zachęcam do komentowania :*
xoxo